Tajemnica Roku 1998 i Moje Świadectwo | APOKALIPSA: KSIĘGI ZOSTAJĄ OTWARTE

O mnie:

„Zrozumiałem: on otwiera księgę, opowiadając o swoim życiu; inni sprawiedliwi również mówią o swoim życiu.”

Postaram się być bardzo krótki. Ten film jest uzupełnieniem, aby można było zrozumieć ten drugi, który zaraz wskażę.

Był rok 1998. Miałem 23 lata i mieszkałem w Balconcillo. Pewnego dnia jechałem z przyjacielem z mojej dzielnicy tą aleją minibusem (coaster) i kierowaliśmy się do centrum Limy, gdzie znajdowała się dyskoteka przy Jirón de la Unión o nazwie „El Cerebro”, położona między Jirón Cuzco a Jirón de la Unión.

Była mniej więcej zima 1998 roku. Opowiedziałem temu przyjacielowi historię dziwnej dziewczyny, która nękała mnie telefonicznie i sprawiała, że jej szukałem, tylko po to, by później mnie odrzucać i mówić mi dziwne rzeczy. Opowiadałem Johanowi, jak bardzo byłem tym zaintrygowany, oraz że napisałem list do Sandry i wsunąłem go pod drzwi jej domu. W tym liście pytałem ją, dlaczego robi mi to wszystko, dlaczego do mnie dzwoni i przede wszystkim czego ode mnie chce oraz dlaczego zachowuje się tak dziwnie: czy było to wynikiem jakiejś magii mojej byłej dziewczyny Móniki, czy też Sandra po prostu ze mnie szydziła. Napisałem jej, że potrzebuję odpowiedzi, ponieważ muszę określić kierunek swojego życia.

Opowiedziałem to mojemu przyjacielowi Johanowi. To był dzień roboczy, wtorek, jeśli dobrze pamiętam.

A Johan powiedział mi: „Chodźmy do dyskoteki. Zapomnij o niej. Powinniśmy poznać jakieś dziewczyny. Zapomnij o tej dziewczynie. Może to jakaś magia, ale przewróć już stronę. Nie ma tam już nic do zrobienia.”

Odpowiedziałem: „Masz rację. Chodźmy do El Cerebro.”

Wsiedliśmy więc do minibusa. Była około ósma wieczorem. W tym instytucie, IDAT, zapisałem się na kurs AS/400. Uczyłem się tam tylko w soboty.

Kiedy więc jechałem minibusem do centrum Limy… Minibus był pojazdem takim jak te czerwone, małym autobusem, takim jak ten czerwony stojący na rogu; właśnie tak wyglądały coastery, małe autobusy.

„Hej, Johan” – powiedziałem, gdy byliśmy mniej więcej przecznicę stąd – „skoro będziemy przejeżdżać obok Instytutu IDAT, gdzie uczę się w soboty, chodź ze mną zapłacić miesięczną opłatę, a potem pojedziemy do El Cerebro. To po drodze.”

„No dobrze.”

„Świetnie.”

Wysiedliśmy tutaj, dokładnie na tym samym rogu. Była tu ulica; to była jej dalsza część. Jirón Pablo Bermúdez ciągnął się aż do alei Petit Thouars.

Wysiedliśmy tutaj i właśnie tam, na tamtym rogu, przy rogu IDAT, zobaczyłem stojącą Sandrę. Powiedziałem więc do Johana:

„To jest Sandra, stary. Ta dziewczyna, o której ci mówiłem, ta trochę szalona, która ciągle mnie męczy. Nie wiem, co się z nią dzieje. Zostań tutaj. Zapytam ją, czy przeczytała już list, który wsunąłem pod drzwi jej domu. Chcę wiedzieć, co o tym myśli. W tym liście wszystko jej wyjaśniam. Zostań tutaj. Nie chciałbym, żeby zobaczyła cię ze mną i pomyślała, że chcemy zrobić jej coś złego, skoro jest tak rozchwiana.”

„Dobra, dobra” – powiedział.

Przeszedłem więc przez ulicę i poszedłem w stronę świateł. Zatrzymałem się mniej więcej tam, gdzie stoi ta para, i powiedziałem:

„Sandra…”

Chodźmy tam, żeby było bardziej realistycznie.

Mój przyjaciel Johan został z tyłu, a ja podszedłem tutaj. Zobaczyłem ją stojącą tutaj, mniej więcej na tej wysokości, i była razem ze swoją przyjaciółką Jessiką.

Powiedziałem:

„Sandra, i co? Przeczytałaś mój list? Czy zdajesz sobie sprawę ze wszystkiego, co dla ciebie zrobiłem, i z powodów, dla których nie powiedziałem ci tego wcześniej? Cóż, dlatego że moja była dziewczyna Mónica groziła, że cię zabije, itd., itd., itd.”

Kiedy tam stałem, zagwizdała i przywołała trzech mężczyzn.

Jeden był ukryty tam, drugi przyszedł od tyłu, a trzeci od tej strony. Innymi słowy, byli rozmieszczeni w tych trzech miejscach. Jeden ukryty tam, drugi tutaj, a trzeci tam, który rzekomo był jej kuzynem.

Przyszedł wysoki kuzyn i powiedział do mnie:

„Więc to ty jesteś tym gościem, który ciągle nęka moją kuzynkę, tym idiotą, który nie daje jej spokoju.”

Odpowiedziałem:

„Co? Nękam? Nie, wcale nie. Nikogo nie nękam. W moim liście jest napisane: ‘Co się z tobą dzieje? Czego ode mnie chcesz?’ To nie jest nękanie. Czytałeś go?”

„Nie czytałem tych głupot” – albo coś w tym rodzaju – odpowiedział.

Wtedy ktoś za mną, ten drugi mężczyzna, chwycił mnie za szyję i powalił na ziemię. Przewrócił mnie tutaj, a oni dwaj zaczęli mnie kopać. Sandra stała tutaj razem z moją byłą koleżanką z klasy Jessiką i patrzyły, jak mnie biją.

Była tam również trzecia osoba, chłopak w wieku około 15 lub 16 lat, który przeszukiwał moje kieszenie. On także zaczął mnie bić. Ten młody chuligan przeszukiwał moje kieszenie i jednocześnie mnie kopał, podczas gdy pozostali dwaj nadal mnie kopali. Leżałem na ziemi i zasłaniałem twarz, ponieważ niedawno przeszedłem operację nosa.

W tym momencie mój przyjaciel Johan – na szczęście wygląda na to, że go nie zauważyli – podszedł stamtąd, stanął tutaj i zaatakował tego, który chwycił mnie za szyję. Dzięki temu mogłem wstać i zacząłem bić się z kuzynem Sandry lub rzekomym kuzynem.

Potem chłopak, który przeszukiwał moje kieszenie, podszedł tutaj, podniósł kilka kamieni i zaczął nimi rzucać.

Udawało nam się opanować sytuację, ale gdy zaczął rzucać kamieniami, powiedziałem do Johana:

„Johan, chodźmy do drugiego wejścia, tego przy Jirón Pablo Bermúdez. Tam są ochroniarze. Może nam pomogą.”

Poszliśmy więc do wejścia IDAT przy Jirón Pablo Bermúdez. Na zewnątrz stał policjant na motocyklu, ciemnoskóry mężczyzna. Powiedział:

„Co tu się dzieje? Co się dzieje?”

Wtedy ciemnoskóry mężczyzna i chłopak rzucający kamieniami odeszli, a został tylko kuzyn, bardzo jasnoskóry mężczyzna, rzekomy kuzyn Sandry, którego nigdy wcześniej nie widziałem.

Policjant powiedział:

„Dobrze, chodźmy na komisariat i wyjaśnijmy tę sprawę.”

Przestraszyła się i powiedziała:

„Nie, nie, nie. Zostawmy to. Niech się na tym skończy.”

Ale wcześniej powiedziała:

„On mnie nęka.”

A ja temu zaprzeczyłem:

„Nie, nie nękam jej. Wręcz przeciwnie.”

Kiedy więc policjant powiedział: „Idziemy na komisariat”, nie chciała iść. Nie chciała, ponieważ się przestraszyła i miała nieczyste sumienie.

Odeszła ze swoim kuzynem, a ja zostałem tam z policjantem i moim przyjacielem Johanem.

Policjant powiedział mi:

„Nie patrzyłeś na siebie w lustrze? Dobrze wyglądasz. Dlaczego nie znajdziesz sobie innej dziewczyny?”

Odpowiedziałem:

„To nie jest tak, jak pan sobie wyobraża.”

A teraz pytanie:

Jak mogła wiedzieć, że wysiądę właśnie tam, skoro nie było to częścią mojej rutyny?

Dlaczego na mnie czekała?

Skąd wiedziała, że będę tam dokładnie w tym momencie, skoro nie było to moim zwyczajem, a była to decyzja podjęta przeze mnie w ostatniej chwili, gdy jeszcze jechałem tym autobusem?

To jest coś, na co chciałbym, żeby odpowiedziała. Chciałbym, żeby odpowiedziała, ponieważ ja sam nie mam na to odpowiedzi. Mogę jedynie spekulować, że była czarownicą albo kobietą zajmującą się spirytualizmem.

Ale to, co zrobiła – oszczerstwo, zniesławienie, przemoc fizyczna i wiele innych złych rzeczy przeciwko mnie – jest czymś, czego nie wybaczę. Chcę sprawiedliwości.

José, młody człowiek wychowany w naukach katolickich, doświadczył serii wydarzeń naznaczonych skomplikowanymi relacjami i manipulacjami. W wieku 19 lat rozpoczął związek z Mónicą, kobietą zaborczą i chorobliwie zazdrosną. Chociaż José czuł, że powinien zakończyć tę relację, jego religijne wychowanie skłoniło go do próby zmienienia jej poprzez miłość. Jednak zazdrość Móniki nasilała się, szczególnie wobec Sandry, koleżanki z klasy, która dawała José sygnały zainteresowania.

Sandra zaczęła nękać go w 1995 roku anonimowymi telefonami, podczas których naciskała klawisze telefonu, wydając charakterystyczne dźwięki, po czym się rozłączała.

Przy jednej z takich okazji ujawniła, że to ona wykonywała te połączenia, po tym jak José zapytał ją ze złością podczas ostatniego telefonu: „Kim jesteś?”. Sandra natychmiast oddzwoniła, ale podczas tej rozmowy powiedziała: „José, kim jestem?”. José, rozpoznając jej głos, odpowiedział: „Jesteś Sandrą”, na co ona odparła: „Teraz już wiesz, kim jestem”. José unikał konfrontacji. W tamtym okresie Mónica, obsesyjnie skupiona na Sandrze, groziła José, że skrzywdzi Sandrę, co skłoniło go do jej ochrony i do kontynuowania związku z Mónicą mimo chęci jego zakończenia.

Ostatecznie w 1996 roku José zerwał z Mónicą i postanowił zbliżyć się do Sandry, która początkowo okazywała mu zainteresowanie.

Kiedy José próbował porozmawiać z nią o swoich uczuciach, Sandra nie pozwoliła mu się wytłumaczyć, obrażała go, a on nie rozumiał dlaczego. José zdecydował się zdystansować, jednak w 1997 roku uwierzył, że ma szansę porozmawiać z Sandrą, licząc na to, że wyjaśni mu swoją zmianę nastawienia i pozwoli mu wyrazić uczucia, które długo ukrywał. W dniu jej urodzin w lipcu zadzwonił do niej, zgodnie z obietnicą złożoną rok wcześniej, gdy byli jeszcze przyjaciółmi, czego nie mógł zrobić w 1996 roku, ponieważ był wtedy z Mónicą. W tamtym czasie wierzył, że obietnic nigdy nie należy łamać (Mateusz 5:34–37), choć dziś rozumie, że niektóre obietnice i przysięgi można ponownie rozważyć, jeśli zostały złożone przez pomyłkę lub jeśli dana osoba nie jest już ich godna. Gdy skończył składać jej życzenia i miał się już rozłączyć, Sandra błagalnie powiedziała: „Poczekaj, poczekaj, czy możemy się spotkać?”. To sprawiło, że pomyślał, iż zmieniła zdanie i wreszcie wyjaśni mu swoje zachowanie, pozwalając mu podzielić się uczuciami, które dotąd tłumił. Jednak Sandra nigdy nie udzieliła mu jasnych odpowiedzi, podtrzymując tajemnicę poprzez wymijające i sprzeczne zachowanie.

Wobec takiej postawy José postanowił już więcej jej nie szukać. Wtedy rozpoczęło się nieustanne nękanie telefoniczne. Połączenia przebiegały według tego samego schematu co w 1995 roku, ale tym razem kierowane były do domu jego babci ze strony ojca, gdzie mieszkał José. Był przekonany, że to Sandra, ponieważ niedawno podał jej numer telefonu. Telefony przychodziły nieustannie — rano, po południu, wieczorem i nad ranem — i trwało to przez wiele miesięcy. Gdy odbierał ktoś z rodziny, rozmówca się nie rozłączał, ale gdy odbierał José, było słychać odgłos naciskanych klawiszy, po czym połączenie zostawało przerwane.

José poprosił swoją ciotkę, właścicielkę linii telefonicznej, aby wystąpiła do operatora o wykaz połączeń przychodzących. Zamierzał wykorzystać te informacje jako dowód, aby skontaktować się z rodziną Sandry i wyrazić swoje zaniepokojenie tym, co próbowała osiągnąć takim zachowaniem. Jednak jego ciotka zlekceważyła sprawę i odmówiła pomocy. Co ciekawe, nikt w domu — ani ciotka, ani babcia ze strony ojca — nie wydawał się oburzony faktem, że telefony przychodziły także w środku nocy, i nikt nie próbował znaleźć sposobu na ich powstrzymanie ani ustalić, kto za nimi stoi.

Wszystko to sprawiało dziwne wrażenie starannie zorganizowanej tortury. Nawet gdy José poprosił ciotkę, aby na noc odłączała kabel telefoniczny, żeby mógł spać, odmówiła, argumentując, że jeden z jej synów mieszkający we Włoszech może zadzwonić w każdej chwili (biorąc pod uwagę sześciogodzinną różnicę czasu między krajami). Jeszcze bardziej dziwna była obsesja Móniki na punkcie Sandry, mimo że kobiety nawet się nie znały. Mónica nie studiowała w tym samym instytucie co José i Sandra, ale zaczęła być zazdrosna o Sandrę po znalezieniu teczki z projektem grupowym José. W teczce znajdowały się nazwiska dwóch kobiet, w tym Sandry, lecz z jakiegoś powodu Mónica skupiła się wyłącznie na jej imieniu.

Choć José początkowo ignorował telefony Sandry, z czasem uległ i ponownie się z nią skontaktował, pod wpływem biblijnych nauk zalecających modlitwę za tych, którzy człowieka prześladują. Sandra jednak manipulowała nim emocjonalnie, na przemian go obrażając i prosząc, aby nadal jej szukał. Po miesiącach tego cyklu José odkrył, że wszystko było pułapką. Sandra fałszywie oskarżyła go o molestowanie seksualne, a jakby tego było mało, wysłała przestępców, aby go pobili.

Tamtego wtorku, nie wiedząc o tym, José był już celem zastawionej przez Sandrę pułapki.

Kilka dni wcześniej José opowiedział swojemu przyjacielowi Johanowi o sytuacji z Sandrą. Johan również uznał jej zachowanie za dziwne i pomyślał, że może być związane z jakąś formą czarów ze strony Móniki. Tamtego wtorku José odwiedzał swoją dawną dzielnicę, w której mieszkał w 1995 roku, i przypadkiem spotkał Johana. Po wysłuchaniu kolejnych szczegółów Johan poradził mu, aby zapomniał o Sandrze i poszedł potańczyć oraz poznać inne kobiety; być może znajdzie kogoś, kto pomoże mu o niej zapomnieć. José spodobał się ten pomysł.

Wsiedli więc do autobusu jadącego do centrum Limy, aby udać się do dyskoteki. Przypadkowo trasa prowadziła obok instytutu IDAT. Ponieważ znajdowali się zaledwie przecznicę od IDAT-u, José nagle wpadł na pomysł, aby wysiąść na chwilę i opłacić sobotnie zajęcia, na które się zapisał. Udało mu się zaoszczędzić trochę pieniędzy dzięki sprzedaży komputera i tygodniowej pracy w magazynie. Musiał jednak zrezygnować, ponieważ pracownicy byli wyzyskiwani — zmuszano ich do pracy przez 16 godzin dziennie, podczas gdy oficjalnie rejestrowano tylko 12 godzin, a jeśli odmawiali dokończenia tygodnia pracy, grożono im niewypłaceniem wynagrodzenia.

José zwrócił się do Johana i powiedział:

„Uczę się tutaj w soboty. Skoro już tędy przejeżdżamy, wysiądźmy na chwilę, opłacę zajęcia, a potem pojedziemy dalej do dyskoteki.”

Gdy tylko José postawił stopę na chodniku, jeszcze zanim przeszedł przez ulicę, osłupiał na widok Sandry stojącej na rogu instytutu. Nie dowierzając, powiedział do Johana:

„Johan, nie mogę w to uwierzyć, Sandra tu jest. To ta dziewczyna, o której ci mówiłem, ta, która zachowuje się tak dziwnie. Poczekaj tutaj; zapytam ją, czy dostała mój list, w którym ostrzegałem ją przed groźbami Móniki, i może wreszcie wyjaśni mi, co się z nią dzieje i czego chce ode mnie przez te wszystkie telefony.”

Johan czekał, podczas gdy José podszedł do niej. Ledwie jednak zaczął mówić:

„Sandra, czy widziałaś moje listy? Czy możesz mi wreszcie wyjaśnić, co się z tobą dzieje?”

Sandra, nie mówiąc ani słowa, wykonała gest ręką. Był to sygnał.

Wtedy pojawiło się trzech zbirów ukrytych w różnych miejscach: jeden na środku ulicy, drugi za Sandrą, a trzeci za José.

Ten stojący za Sandrą podszedł i powiedział:

„Więc to ty jesteś tym seksualnym napastnikiem, który nęka moją kuzynkę?”

José, zdezorientowany, odpowiedział:

„Co? Ja, napastnik? Wręcz przeciwnie, to ona nęka mnie! Jeśli przeczytasz list, zobaczysz, że próbuję tylko zrozumieć, dlaczego wciąż do mnie dzwoni.”

Zanim zdążył zareagować, jeden ze zbirów chwycił go od tyłu za szyję i brutalnie rzucił na ziemię.

Następnie wraz z tym, który twierdził, że jest kuzynem Sandry, zaczęli go kopać. W tym samym czasie trzeci zbir go przeszukiwał, próbując go okraść. Było ich trzech przeciwko jednemu, a José leżał bezbronny na ziemi.

Na szczęście jego przyjaciel Johan włączył się do bójki, umożliwiając José ponowne wstanie.

Jednak trzeci napastnik podniósł kamienie i zaczął rzucać nimi w Joségo i Johana.

Atak zakończył się dopiero wtedy, gdy interweniował policjant drogowy. Policjant zwrócił się do Sandry i powiedział:

„Jeśli cię nęka, to złóż zawiadomienie.”

Sandra, wyraźnie zdenerwowana, szybko odeszła, doskonale wiedząc, że jej oskarżenie było fałszywe.

José, mimo głębokiego poczucia zdrady, nie złożył zawiadomienia. Nie miał dowodów na miesiące nękania, których doświadczał ze strony Sandry. Jednak poza szokiem związanym ze zdradą nie dawało mu spokoju jedno pytanie:

„Jak mogła zaplanować tę zasadzkę, skoro nigdy nie przychodzę tutaj we wtorkowe wieczory? Przychodzę tylko w sobotnie poranki na zajęcia.”

To zrodziło w nim przerażającą wątpliwość: a co jeśli Sandra nie była tylko kobietą, lecz czarownicą posiadającą nadprzyrodzone moce?

Wydarzenia te pozostawiły głęboki ślad w życiu Joségo, który poszukuje sprawiedliwości i chce zdemaskować tych, którzy nim manipulowali. Ponadto stara się podważyć biblijne rady takie jak „módlcie się za tych, którzy was znieważają”, ponieważ to właśnie podążając za tą radą, wpadł w pułapkę Sandry.


«Wąż domaga się czci, ale nie wobec Boga, lecz wobec posągów, które sam zainspirował. Narzuca kult swoich obrazów, licząc na to, że ugniesz się jak on przed błędem. W wielu przypadkach imperium zniszczyło najbardziej niewygodne przesłania, zastępując je umiarkowanymi wersjami. Ale prawdy nie można zniszczyć, ponieważ historia pozostaje taka sama, nawet jeśli ktoś opowiada ci fałszywą opowieść. Dlaczego nikt o tym nie mówi?

Jakub oszukał swojego niewidomego ojca… Czy Bóg go kochał? Zmyślone przesłanie? //93

Ręka Boga przeciwko Bożkom //254

Gabriel przeciwko Zeusowi i sile jego tłumu. //334

Proroctwa Izajasza, które Podważają Religie Stworzone przez Oszustwo Cesarstwa Rzymskiego //252

OBOWIĄZKOWA SŁUŻBA WOJSKOWA. Oddawanie czci posągom od dzieciństwa toruje drogę do obowiązkowej służby wojskowej i bezsensownej śmierci za martwe symbole. Każdy czczony posąg jest kłamstwem, na którym ktoś zarabia. Prawdziwym tchórzem jest ten, kto daje się zabić bez zadawania pytań. Przymusowy pobór: czy ci dwaj młodzi ludzie naprawdę powinni się nawzajem zabijać? A może powinni podać sobie ręce i zapytać, kto zmusił ich do tego, by tam byli? Ten, kto podporządkowuje swój umysł obrazowi, jest idealnym żołnierzem, by umrzeć bez otrzymania jakiegokolwiek powodu. Od religii do wojny, od stadionu do koszar: wszystko błogosławione przez fałszywego proroka, aby szkolić posłusznych, którzy umrą za innych. Wszystko, co zniewala umysł —wypaczona religia, broń, komercyjna piłka nożna lub flaga— jest błogosławione przez fałszywego proroka, aby przygotować śmiertelne posłuszeństwo. Rząd, który zmusza do umierania, nie ma przekonujących argumentów, by przyciągnąć ludzi dobrowolnie, i nie zasługuje na posłuszeństwo. KIM SĄ WROGOWIE CYWILÓW? Dwie przeciwstawne armie po obu stronach obrazu, każda agresywnie celująca bronią lub krzycząca na grupy przerażonych cywilów uwięzionych pośrodku. Obie armie próbują siłą rekrutować cywilów do walki przeciwko drugiej stronie. Chociaż armie mają różne mundury i flagi, obie są wrogie wobec cywilów, których chcą siłą zwerbować, aby stali się kolejnym ‘zombie’ służącym biznesowi wojny, w której są jedynie pionkami do poświęcenia w oczach ‘królów’ grających nimi w szachy. //360

Około 167 r. p.n.e. król czczący Zeusa chciał zmusić Żydów do jedzenia wieprzowiny Antioch IV Epifanes groził śmiercią tym, którzy byli posłuszni prawu Jahwe: ‚Nie będziesz jadł niczego obrzydliwego‘ Siedmiu mężczyzn wolało umrzeć w mękach, niż złamać to prawo (2. Machabejska 7) Umierali wierząc, że Bóg da im życie wieczne za to, że nie zdradzili Jego przykazań Wieki później Rzym mówi nam, że pojawił się Jezus nauczający: ‚Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym‘ (Mateusz 15:11) A potem mówi się nam: ‚Nic nie jest nieczyste, jeśli jest przyjmowane z dziękczynieniem‘ (1. Tymoteusza 4:1–5) Czy ci sprawiedliwi umarli na próżno? Czy sprawiedliwe jest unieważnienie prawa, za które oddali swoje życie? Porównajcie: 1. Koryntian 10:27 i Łukasza 10:8 uczą, że można jeść to, co zostanie podane, bez zadawania pytań Ale Powtórzonego Prawa 14:3–8 mówi wyraźnie: świnia jest nieczysta; nie będziesz jej jadł Jezus jest przedstawiany jako mówiący: ‚Nie przyszedłem znieść Prawa ani Proroków, lecz je wypełnić‘ Wtedy pojawia się pytanie: Jak można ‚wypełnić‘ prawo, ogłaszając za czyste to, co samo to prawo nazywa nieczystym? Proroctwa Izajasza dotyczące sądu ostatecznego (Izajasza 65 i Izajasza 66:17) podtrzymują potępienie spożywania wieprzowiny Jak można twierdzić, że szanuje się proroków, jednocześnie zaprzeczając ich przesłaniom? Jeśli teksty Biblii przeszły przez rzymski filtr, a to imperium prześladowało sprawiedliwych, dlaczego wierzyć, że wszystko w niej jest prawdą i sprawiedliwością? Kiedy ostatni z tych ludzi, którzy dzielili dokładnie tę samą wiarę co tamtych siedmiu braci, zostali zabici przez rzymskich prześladowców… //161

«